
Jednym słowem-rewelacja!!!Po tak długich przygotowaniach udało nam się spełnić to co zakładaliśmy.Staneliśmy na starcie zawodów autocrossowych.
Pogoda w Killarney nie dopisywała.Padał deszcz i na dodatek wiało niemalże z każdej strony.
Auto przeszło badanie kontrolne choć nie obyło się bez problemów.Wyłącznik prądu odmówił posłuszeństwa,ale dzięki wspaniałej pracy mechanika Artura udało się rozwiązać problem.Przede mną stał przejazd zapoznawczy.Moja rajdówka z numerem 704 pojawiła się na trasie.Pierwsze parę zakrętów były całkiem znośne,dopiero za nimi zaczynało się autocrossowe "piekło".Bardzo luźny i grzązki szuter ciągnął się niemal przez połowę odcinka.Dotarłem do mety.
Szybka rozmowa z rodziną i przyjaciółmi , ostatnie wskazówki Artura i zaczęło się prawdziwe ściganie.Pierwszy przejazd nie najgorzej ale warunki na trasie bardzo się pogorszyły.Ślisko i już z koleinami po przejechaniu paru samochodów."Pierwsze koty za płoty" tak sobie w duchu powtarzałem:)
Wiedziałem że drugi przejazd będzie lepszy.I był! Znajomi i rodzina powtarzała, że było szybciej i było to widać.Czas trzeci w klasie!!! Przypominam że moje auto jest najsłabsze(1,1L) w klasie do 1,4L.Trzeci przejazd dwie sekundy gorzej ale warunki na trasie były fatalne.Generalnie start uważam za udany.Moje mażenia się spełniły:)
Bardzo chciałbym podziękować moj
ej żonie i synkowi którzy w tych trudnych warunkach cały czas mnie wspierali i kibicowali przy trasie.Radkowi-człowiekowi który jest zawsze w trudnych momentach i oczywiście Arturowi-mechanikowi bez którego mój start w ogule by się nie odbył.Dziekiuję kibicom którzy przybyli mnie oglądać.Mam nadzieję że zobaczymy się już niebawem na następnych zawodach w Clonakilty 02.11.
1 komentarz:
Prześlij komentarz